Przeładuj dokument - Strona Startowa





Nekromancja: Czarna Sztuka

Poszukiwania:


Nekromancja jest uznawana za najczarniejszą odmianę magii. Nie jest to jednak opinia do końca słuszna, gdyż początkowo miała ona szlachetne cele. Korzenie nekromancji są stare jak świat. Przedstawiciele rozumnych ras zarazem bali się śmierci, jak i szukali sposobu by ją przezwyciężyć. Miały temu służyć ceremonie pogrzebowe jak i pozostawiane przy zmarłych przedmioty we wspaniałych grobowcach. Szczególnie mocno zaznaczyło się to u ludzi, których czas życia jest wyjątkowo krótki. Ich potężni czarodzieje poświęcili lata studiów, aby zrozumieć istotę śmierci i spróbować ją przezwyciężyć. Ich prace zostały uwieńczone częściowym sukcesem, nauczyli się oni odczytywać ostatnie myśli niedawno zmarłych osób, a niekiedy nawet przywracać je na krótko do życia. Zaklęcia te wymagały dużego nakładu energii. Często okazywało się jednak, że wskrzeszona osoba stawała się bezwolną kukłą w rękach czarodzieja. Właśnie to wywołało prawdziwą burzę w społecznościach. Ludzie i przedstawiciele innych ras zaczęli się obawiać o swój los po śmierci. Powstałe zamieszki doprowadziły do zgładzenia wielu czarodziejów podejrzanych o znajomość nekromantycznych zaklęć. Ich księgi spalono, aby zawarta w nich wiedza przepadła w zapomnienie. Jak się później okazało działania te były BEZSKUTECZNIE. Podczas ostatniego wtargnięcia chaosu w Sferę, tysięczne armie nieumarłych pustoszyły świat.

Na początku naszej ery niektórzy czarodzieje zaczęli nieśmiało poszukiwać zakazanej wiedzy. Inni doszli do podobnych zaklęć poprzez lata ciężkiej pracy, krok po kroku weryfikując dawne podania i oddzielając prawdę od narosłych przez lata fantazji. Nekromancja przetrwała. Większość z Czarodziejów Śmierci zaczęła dążyć do osobistej nieśmiertelności. Inni, bardziej ambitni, widzieli w niej prostą drogę do zdobycia władzy. Jedni i drudzy dali solidne podstawy powszechnemu przekonaniu, że najlepsze co można zrobić z nekromantą to spalić go na stosie, zanim zdąży wymówić pierwsze sylaby zaklęcia. Wielu magów, którym udało się dokonać spontanicznych wskrzeszeń, spotkał taki właśnie los. Ale czarna dziedzina magii wciąż istnieje i kusi kolejne osoby wizją potęgi.

Prześladowania sprawiły, że nekromanci stali się bardzo nieufni. W żadnym wypadku nie przyznają się do swojej profesji. Swoje praktyki utrzymują w ścisłej tajemnicy i nie wiadomo jak zaawansowana jest ich wiedza. Choć wśród nekromantów najwięcej jest ludzi, zdarzają się wśród nich przedstawiciele innych, bardziej długowiecznych ras. Żaden śmiertelnik nie posiadł dotąd dostatecznej mocy, by samodzielnie dokonać wskrzeszenia. Ci, którzy tego dokonali, czerpali z rezerwuaru mocy gildii magów lub wykradzionej osobistej esencji jakiejś nadistoty. Część z nich uznaje Veles, Boga Życia i Śmierci, za patrona, a niektórzy nawet faktycznie dostępują takiego patronatu. Inni wolą czerpać energię z kontaktów z demonami.

Często twierdze nekromantów stawały się postrachem okolicy, a wokół nich można aż po dziś dzień natrafić na ożywieńców jak i stwory powstałe w wyniku ich badań. Jednak niektórzy nekromanci mają szlachetne zamiary. Znana jest pieśń o młodym czarodzieju który zajął się nekromancją, aby ożywić swą zmarłą ukochaną. Podobno ta opowieść ma prawdziwe korzenie.

Ostatnio niektórzy nekromanci wyruszają na poszukiwania Wody Życia. Wierzą, że z jej pomocą ich zaklęcia zyskają jeszcze większą moc. Zdaniem kapłanów Veles droga do tego źródła po wsze czasy pozostanie niedostępna dla nekromantów. Bogini Życia i Śmierci nie życzy sobie, aby osoby naruszające jej odwieczne prawa dotarły do jej daru dla świata, w którym zawarła część swej mocy. Lecz poszukiwania takie nie ustaną...




Na Śmierć i Życie

Dolą strażnika, jest strzec niezłomnie
Jak długo serce bije!
Cóż kiedy kocha on mnie ogromnie?
I że go ktoś zabije?

Był mistrzem ostrza, które miał w dłoni
Równać mu mogło niewielu -
Lecącej strzały miecz nie przegoni,
Ni tarczą osłona celu...

Ciałem otulił, by mnie ocalić,
Ja chuci dawałam wiarę -
Udało mi się go wtedy powalić
I z siebie złożyć ofiarę.

Chłopięca duma, dziewczęca próżność,
Tor strzały żywoty kreśli -
Może wyrosła by z tego miłość?
Nie zaś zarobek dla cieśli...

I się skończyło nasze kochanie
Jękiem cięciwy przy strzale.
Jego udziałem było wygnanie -
Moim jest trumna w krysztale...

Uciekł daleko, by mnie odnaleźć -
Gdzie włada Mroczna Sztuka.
Zapewne zdążył dawno oszaleć,
Wśród zmarłych bowiem mnie szuka!