Handout'y





Handout'y

Technoportal

"Infinity mirror" to znana od lat zabawka. Półprzepuszczalne lustro z przodu, oświetlenie w środku, normalne lustro z tyłu. Dopóki światło nie jest włączone, wygląda jak zwykłe lusterko, kiedy jednak włączyć wewnętrzne oświetlenie - efekt jest hipnotyzujący.
Co więc robi tutaj ta zabawka? Ot, przykład, jak odrobina inwencji pozwala urozmaicić grę. Miniaturowe lusterko nadaje się bowiem doskonale do symulacji portalu, czy technoportalu, w większości gier figurkowych i dioramach, oraz grach RPG wykorzystujących żetony/figurki. Składniki wykorzystane przeze mnie (głównie zakupione przez internet) z opisami, zamieszczam poniżej.


Lampki imprezowe - tandeta chińska, kupiona za funciaka. Potrzebowałem z nich tylko diod - te niestety były wciśnięte w gumowe kołnierze i zalane gorącym klejem. Trochę pracy skalpelem i cążkami.

Płytka z pleksi, formatu A4. Pocięcie jej nie jest takie łatwe, nawet Dremelem. Po doszlifowaniu pilnikami, wpasowało się idealnie w miejsce oryginalnego lustra.

Ozdobne lusterko. Front pełni funkcję wyłącznie dekoracyjną, samo lusterko posłużyło za wzór przy cięciu pleksi, oraz po oklejeniu folią odblaskową (by zamaskować pentagram) jako lusterko tylne. Drogie ustrojstwo...

Lampka ogrodowa, chińska, na baterie słoneczne. Potrzebny był jedynie korpus (i przełącznik), wnętrzności do wywalenia. Funt w lokalnym sklepiku.

Folia odblaskowa, taka jak pokrywająca okna biurowców - zamówiłem niewielką próbkę, za funciaka. Potrzebna do wykonania półprzepuszczalnego lusterka frontowego.


Zasada działania jest prosta - lusterko frontowe odbija 95% światła z powrotem do urządzenia, w którym następuje kolejne odbicie - i tak niemal w nieskończoność, tworząc efekt "tunelu".

Korpus lampy ogrodowej wymagał sporych dostosowań - denko nie pomieściłoby baterii AAA, trzeba było je częściowo wyciąć, formując nowe dno (ze szpachli epoksydowej), oraz łożyska baterii. Styki baterii to głównie radosna improwizacja - kawałki blachy miedzianej, sprężyna. Całość jest dopasowana bardzo starannie, styk jest pewny, baterie nie wypadają.

Wieko, po wyłupieniu baterii słonecznej i wycięciu otworu odpowiadającemu lustru, wymagało jeszcze dostosowania do zaczepów ramki (właściwie to do wyprostowanych "wąsów", które pierwotnie trzymały oryginalne lusterko w ramce). Same lusterka (oryginał, służący teraz za tylne, oraz płytka pleksi, służąca za frontowe) zostały oklejone taśmą odblaskową. Przesunięcie skalpelem w poprzek krawędzi luster idealnie odcięło nadmiar taśmy.

Diody zostały umocowane w ponawiercanym pierścieniu plastikowym (wyciętym z buteleczki po tabletkach), oraz połączone nitką stalową, na okrętkę, bez lutowania. Pojedyncza nić łączy katody, analogicznie z anodami, efekt jest wbrew pozorom niezwykle ergonomiczny i solidny - a samego łączenia nie widać.


Szczególne podziękowania dla mojej panny, której pomoc (przynieś, podaj, pozamiataj, strzel fotkę, zrób kanapkę, gdzie do cholery mamy ten pilnik!?) była bezcenna.